Pradziadek Antoni.
Miał być ciąg dalszy
historii Dziadka Mariana – i będzie. Ale na razie o wierszu. Oto
on:
Miałem już kiedyś w
rękach kartkę z tym wierszem, czytałem go i ... zapomniałem o
nim. Dziś po otwarciu jednej z kopert z dokumentami, pojawił się
znów. Napisała te słowa siostra Antoniego, Maria – ta sama która
w 1939 roku spisała historię rodziny.
Poezja może nie
najwyższych lotów, ale jak dla mnie wzruszająca. I co ważne jest
w podpisie data i miejsce.
No i proszę – nie tak
dawno pisałem, że nic nie wiem o Antonim. Dziś wiem więcej –
zmarł we Lwowie (?) w 1910 roku.
A więc 15-to letni Marian
i dwie jego siostry zostały bez ojca...
Mam jeszcze jedno zdjęcie
pradziadka Antoniego.
Jest na nim z Marianem.
Nie wiadomo kiedy i przez kogo zrobione. Ale ma na odwrocie napis:
Repr. 8/II 1925 r. i nieczytelny podpis, być może osoby która
sporządziła tą kopię z zachowanej kliszy. Tak było – fotograf
Zygmunt Maj z Sanoka, a i inni fotografowie tamtych czasów
zamieszczali na swoich firmowych nadrukach klauzulę: „ klisze
przechowuje się”.
Nietrudno dociec kto
zamówił tę kopię, jest bowiem następna fotografia:
Oprawa zdjęcia identyczna
z poprzednim, na odwrocie ten sam nieczytelny podpis i data:
12/II 1925.
A więc na tej fotografii
Marian Janiszewski ma 30 lat. Robiąc zdjęcie sobie, zamówił
także reprodukcję dawno wykonanego zdjęcia na którym jest ze
swoim ojcem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz