środa, 7 marca 2012


Pradziadek Antoni.

Miał być ciąg dalszy historii Dziadka Mariana – i będzie. Ale na razie o wierszu. Oto on:




Miałem już kiedyś w rękach kartkę z tym wierszem, czytałem go i ... zapomniałem o nim. Dziś po otwarciu jednej z kopert z dokumentami, pojawił się znów. Napisała te słowa siostra Antoniego, Maria – ta sama która w 1939 roku spisała historię rodziny.
Poezja może nie najwyższych lotów, ale jak dla mnie wzruszająca. I co ważne jest w podpisie data i miejsce.
No i proszę – nie tak dawno pisałem, że nic nie wiem o Antonim. Dziś wiem więcej – zmarł we Lwowie (?) w 1910 roku.
A więc 15-to letni Marian i dwie jego siostry zostały bez ojca...

Mam jeszcze jedno zdjęcie pradziadka Antoniego.



Jest na nim z Marianem. Nie wiadomo kiedy i przez kogo zrobione. Ale ma na odwrocie napis: Repr. 8/II 1925 r. i nieczytelny podpis, być może osoby która sporządziła tą kopię z zachowanej kliszy. Tak było – fotograf Zygmunt Maj z Sanoka, a i inni fotografowie tamtych czasów zamieszczali na swoich firmowych nadrukach klauzulę: „ klisze przechowuje się”.

Nietrudno dociec kto zamówił tę kopię, jest bowiem następna fotografia:


Oprawa zdjęcia identyczna z poprzednim, na odwrocie ten sam nieczytelny podpis i data:
12/II 1925.
A więc na tej fotografii Marian Janiszewski ma 30 lat. Robiąc zdjęcie sobie, zamówił także reprodukcję dawno wykonanego zdjęcia na którym jest ze swoim ojcem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz